Jak 12 metrów kwadratowych gry obnażyło błędy w komunikacji zespołu?
Data realizacji: 18.01.2019
Lokalizacja: Hotel Stok Ustroń
Rodzaj eventu: Twierdza
Liczba uczestników: 18 osób
Profil grupy: branża IT
Wyobraź sobie grę planszową tak dużą, że musisz po niej chodzić, i tak angażującą, że dorośli managerowie zapominają o całym świecie, byle tylko zdobyć kilka kawałków drewna. Brzmi jak zabawa? Owszem, ale to przede wszystkim bezlitosne lustro dla dynamiki Twojego zespołu. Z tego tekstu dowiesz się, jak dzięki odpowiednio dobranej mechanice gry można „wyciągnąć” ludzi z ich codziennych ról, przełamać silosy i pokazać, że największym wrogiem sukcesu wcale nie jest konkurencja, ale… brak umiejętności słuchania siebie nawzajem.
Spis treści:
Klient, który chciał „czegoś prostego”, ale z głębią. 🤝
Zgłosił się do nas klient, którego zespół uwielbia planszówki. Oczekiwania były jasne: miało być przystępnie, ale z konkretnym celem edukacyjnym. Kluczowym wyzwaniem było podkreślenie ról w zespole oraz ich wzajemnych interakcji.
Zleceniodawca obawiał się jednej rzeczy: czy ludzie, którym narzucimy konkretne role, nie zaczną „wchodzić w buty” innych? W ich codziennej pracy to częsty problem – pracownicy zamykają się w swoich silosach kompetencyjnych, a jednocześnie mają trudność z dostrzeżeniem perspektywy kolegów z innego działu. Idealnym rozwiązaniem okazała się nasza gra „Twierdza”. To nie jest typowa planszówka – jej sercem jest gigantyczna plansza o wymiarach 3×4 metry, która natychmiast zmienia dynamikę spotkania.
Kontrolowane „oszustwo”, czyli jak skutecznie rozdać karty. 🃏
Przed eventem dokonaliśmy losowania ról, ale musiałem to zrobić tak, aby nikt nie poczuł, że wybór został mu narzucony. Zastosowałem prosty fortel. Każdy wchodzący na salę pisał swoje imię na samoprzylepnej kartce. Mając listę od klienta i wiedząc, kogo w jakiej roli chcemy obsadzić, prosiłem każdego o wybranie numeru od 1 do 9.
Niezależnie od tego, co dana osoba wskazała, wręczałem jej kartę z rolą, którą wcześniej dla niej zaplanowaliśmy. Czy to było oszustwo? Tak. Czy było skuteczne? Absolutnie. Dzięki temu osoby o największych skłonnościach do dominacji trafiły w miejsca, gdzie musiały nauczyć się współpracy, a nikt z uczestników nie zorientował się, że proces był „ustawiony”.
Najtrudniejszy moment: Walka o uwagę. 📖
Zawsze powtarzam: najtrudniejsze 20–25 minut każdego eventu z grami to przekazywanie zasad. Instrukcja nawet do prostego „Catanu” wymaga skupienia, a tutaj każda postać ma unikalne zadania. To moment krytyczny – jeśli ludzie się znudzą na starcie, stracimy ich zaangażowanie.
Jako prowadzący, wspólnie z animatorem, musieliśmy niemal „wirować” między graczami. Dopytywaliśmy, tłumaczyliśmy niuanse i motywowaliśmy do zrozumienia nie tylko swojej roli, ale i tego, jak wpływa ona na resztę drużyny. W grze zespołowej każda postać jest niezbędna, a zrozumienie tej zależności to pierwszy krok do rozbicia wspomnianych wcześniej silosów.
Błazen, czyli głos mądrości w rymach ukryty. 🤡
Najciekawszą rolą w „Twierdzy” jest Błazen. Postać wzorowana na Stańczyku posiada wiedzę kluczową dla zwycięstwa, ale ma jedno ograniczenie: może dzielić się mądrością wyłącznie poprzez rymowane zagadki. Podczas tej konkretnej realizacji nasz Błazen rzucał takimi perłami:
„Nie złoto, nie srebro, nie obietnice na słowo — lecz zapas drewna sprawia, że rośnie wszystko pionowo.”
„Nie liczy się, kto głośniej krzyczy »ja tu rządzę!«, lecz kto ma drewno w zapasie — i wie, jak się nim drąży.”
Choć na planszy działy się rzeczy emocjonujące, to właśnie na występy Błazna wszyscy czekali najbardziej. Jego rymowanki były jedyną drogą do odkrycia właściwej strategii.
Gdy emocje biorą górę nad strategią. ⚔️
Początkowo gra toczyła się leniwie, ale gdy wrogie jednostki zbliżyły się do murów, gracze wkręcili się na 100%. Musieliśmy pilnować dyscypliny – by każdy odzywał się tylko w swojej turze i roli. To fascynujące, jak szybko dorośli ludzie wchodzą w rywalizację.
Finał był jednak bolesny. Wojska graczy sromotnie przegrały z… oddziałami chłopów broniących swoich pól. Wtedy jeden z Błaznów nie wytrzymał i wyparował: „Kur… cały czas mówiłem wam o drewnie, a wy ciągle tylko wojsko, wojsko i nic nam się nie udało!”.
Skąd ta frustracja? Tylko Błazen wiedział, że prawdziwym celem i kluczem do wygranej było zbieranie drewna, a nie zażarty atak. Gdyby zespół go posłuchał, wygraliby bez straty ani jednego żołnierza.
WNIOSKI PRAKTYKA. 💡
Jako eventowiec, po tej realizacji wyciągnąłem kilka kluczowych wniosków, które warto wdrożyć w każdym zespole:
Słuchaj „Błaznów” w swojej firmie – Często osoby na niższych stanowiskach lub te, które komunikują się w sposób nieszablonowy, mają klucz do rozwiązania Twoich największych problemów. Ignorowanie ich tylko dlatego, że „nie pasują do schematu”, to najkrótsza droga do porażki.
Akcja bez strategii to tylko hałas – Zespół klienta rzucił się do ataku (wojsko), bo to wydawało się najbardziej intuicyjne i „męskie”. Zapomnieli jednak sprawdzić, czy to faktycznie przybliża ich do celu. W biznesie często „gasimy pożary” zamiast budować fundamenty (drewno).
Silosy niszczą efektywność – Graczom trudno było wyjść poza własne opisy zadań. Dopiero porażka uświadomiła im, że sukces jednostki nic nie znaczy, jeśli cała drużyna przegrywa.
Rola facylitatora jest kluczowa – Podczas wprowadzania zmian (lub zasad gry), lider musi być obecny „w parterze”, dopytywać i upewniać się, że każdy rozumie swój wpływ na całość. Nie wystarczy raz przeczytać instrukcji.
Kreatywne losowanie ról – Jeśli chcesz, by pracownicy nauczyli się czegoś nowego, czasem musisz ich „wypchnąć” ze strefy komfortu (np. poprzez sterowany dobór zadań), dbając jednocześnie o to, by czuli, że to ich własny wybór.
Podsumowanie. 🏁
Realizacja „Twierdzy” pokazała mi po raz kolejny, że gra to nie tylko rozrywka, to potężne narzędzie diagnostyczne. Klient osiągnął swój cel – zespół na własnej skórze poczuł skutki braku komunikacji i ignorowania „nieoczywistych” sygnałów. Z perspektywy praktyka widzę, że najwięcej uczymy się nie wtedy, gdy wszystko idzie gładko, ale właśnie wtedy, gdy przez własne ego i brak uwagi przegrywamy z „armią chłopów”. To lekcja, którą ci managerowie zapamiętają na długo po zwinięciu 12-metrowej planszy.
FAQ – Najczęściej zadawane pytania. ❓
Czy „Twierdza” to zwykła gra planszowa?
Nie, to wielkoformatowa gra teambuildingowa (3×4 metry), w której uczestnicy fizycznie poruszają się po planszy.Ile osób może jednocześnie brać udział w rozgrywce?
Najlepiej sprawdza się w grupach od kilku do kilkunastu osób, gdzie każda ma przypisaną unikalną rolę.Dlaczego instrukcja trwa tak długo?
Ponieważ każda postać ma zupełnie inne cele i zasady poruszania się. To element budowania głębi rozgrywki i testowania cierpliwości zespołu.Czy można samodzielnie wybrać rolę w grze?
Wersja facylitowana zakłada losowanie ról, co pozwala na przełamanie rutyny i wejście w nowe buty.O co chodzi z tym „oszustwem” przy losowaniu?
To technika trenerska, która pozwala dopasować wyzwanie do konkretnej osoby, by maksymalnie wykorzystać jej potencjał rozwojowy podczas eventu.Kim jest Błazen w grze?
To kluczowa postać, która posiada wiedzę o warunkach zwycięstwa, ale może ją przekazywać tylko w formie zagadek.Co jeśli zespół nie lubi gier RPG lub planszówek?
Format „Twierdzy” jest na tyle dynamiczny i angażujący wizualnie, że zazwyczaj wciąga nawet sceptyków już po pierwszej rundzie.Jakie umiejętności rozwija ta gra?
Przede wszystkim komunikację, aktywne słuchanie, zarządzanie zasobami i planowanie strategiczne.Czy gra zawsze kończy się porażką, jak w opisanym przykładzie?
Skądże! Wiele zespołów świetnie radzi sobie z odczytywaniem wskazówek i wygrywa, co daje ogromną satysfakcję.Czy można wynająć „Twierdzę” na krótki event (np. 1h)?
Zalecamy minimum 2-3 godziny, aby przejść przez proces nauki, samej rozgrywki i kluczowego podsumowania wniosków.
O Autorze
Łukasz Guzy – ekspert eventowy i certyfikowany trener biznesu z 10-letnim stażem. Od 6 lat jako Szef Działu Realizacji w Projekt Efektywny Events&Travel Sp. z o.o. dba o najwyższą jakość i merytorykę projektów. Zrealizował ponad 1000 eventów (live i online). Dzięki kompetencjom trenerskim nie tylko organizuje wydarzenia, ale skutecznie moderuje procesy grupowe, budując w zespołach autentyczne zaufanie i sprawną komunikację.









