To nie był zwykły spacer po lesie – to była walka o przetrwanie w cieniu zabytkowego zamku. Jeśli zastanawiasz się, jak sprawnie „ogarnąć” ponad 200 osób w zaledwie 3 godziny, fundując im przy tym emocje rodem z serialu HBO, ten case study jest dla Ciebie. Dowiedz się, jak kreatywność ratuje scenariusz, gdy teren mówi „nie”, i dlaczego elastyczność jest ważniejsza niż sztywne trzymanie się agendy.
Postapokalipsa w Janowie Podlaskim: Jak zintegrować 220 osób w 3 godziny?
Data realizacji: 04.09.2025
Lokalizacja: Zamek Janów Podlaski.
Rodzaj eventu: Ocaleni – gra terenowa.
Liczba uczestników: 220 osób
Profil grupy: Realizacja dla Reequest Events.
Wrzesień to dla branży eventowej ostatni dzwonek na integrację w plenerze. Firma Reequest Events postawiła przed nami konkretne zadanie: 220 osób, świeże powietrze, łapanie witaminy D przed biurową zimą i intensywny program skondensowany do 2-3 godzin. Padło na nasz autorski scenariusz „Ocaleni” – survivalowy świat post-apo, który idealnie wgryzł się w tereny otaczające Zamek Janów Podlaski.
Uwielbiam realizacje w obiektach sieci Arche. Mają ten rzadki balans między profesjonalną, pomocną obsługą a nowoczesnym designem, który szanuje historię miejsca. Odrestaurowane mury zamku stanowiły genialne tło dla naszej fabuły, ale wysoka jakość obiektu nie oznaczała taryfy ulgowej. Logistyka 220 osób podzielonych na 10-osobowe zespoły, z których każdy musi wykonać serię zadań w rotacji, to zawsze spore wyzwanie operacyjne.
Spis treści:
Survivalowy „Side-quest”, czyli kajaki pod mostem. 🛶
W eventach plenerowych teoria często zderza się z rzeczywistością terenu. Klientowi bardzo zależało na elemencie wodnym: uczestnicy mieli wypłynąć kajakami, by zdobyć prowiant ukryty na drugim brzegu stawu. Plan klepnięty, agenda potwierdzona.
Przyjeżdżam na wizję lokalną i widzę problem: poza jedną małą plażą, cały staw jest tak zarośnięty, że dopłynięcie do drugiego brzegu i wyładowanie tam zapasów graniczy z cudem. Zamiast rezygnować z atrakcji, musiałem szybko improwizować. Rozwiązanie? Mostek! Na środku zbiornika znajduje się podest. Wymyśliłem, że paczki z prowiantem zawiesimy na jutowych sznurach pod konstrukcją mostu. Każda grupa w swoim zestawie startowym otrzymała nóż survivalowy. Zadanie nabrało dynamiki: trzeba było precyzyjnie podpłynąć pod most i odciąć zapasy. Zadziałało idealnie i dodało zadaniu „filmowego” klimatu.
Zarządzanie energią (i podwykonawcami). 🧟
Przy tak dużych projektach i lokalizacjach oddalonych od centrum Polski, logistyka podwykonawców bywa napięta. Firma od kajaków mogła pojawić się na miejscu zaledwie 30 minut przed startem. Miałem dosłownie chwilę, by przekazać im instrukcje i – co najważniejsze – wciągnąć ich w świat gry, by nie psuli klimatu „surowym” instruktorskim podejściem.
Postawiłem na metodę „zanurzenia”. Od pierwszej sekundy powitałem ich jako post-apokaliptyczny przywódca. Zamiast nudnego briefingu, dostali konkretny rozkaz w klimacie „Ocalonych”. Efekt? Zrozumieli w sekundę. Kajakarka z uśmiechem rzuciła tylko: „Lubię takie klimaty!” i od razu weszła w rolę. To pokazuje, że energia lidera udziela się wszystkim zaangażowanym w projekt.
„Wolny elektron” w akcji, czyli misja ratunkowa przy barze. 🍸
Podczas eventu na 200+ osób kluczowa jest komunikacja. Monitorowałem rotację grup przez radio. W połowie czasu dostałem sygnał: „Brakuje jednej drużyny na stanowisku”.
W takich momentach bezcenna jest rola tzw. „wolnego elektronu” – doświadczonego animatora bez przypisanego stanowiska, który nadzoruje całość. Nasza animatorka szybko namierzyła zgubę. Okazało się, że grupa postanowiła zrobić sobie własny „side-quest” w przyhotelowym barze.
Czy ich poganialiśmy? Nie. W integracji chodzi o ludzi. Koleżanka cierpliwie poczekała, aż dokończą drinki i z uśmiechem zaprowadziła ich na kolejne zadanie. Stracili 20 minut na jednym stanowisku, ale zyskali chwilę relaksu, której najwyraźniej potrzebowali. Klient ma prawo do przerwy w agendzie, a naszą rolą jest elastyczne dopasowanie się do jego tempa.
WNIOSKI PRAKTYKA. 💡
To wydarzenie po raz kolejny utwierdziło mnie w kilku kluczowych zasadach, które decydują o sukcesie dużych eventów outdoorowych:
Rekonesans to świętość: Nigdy nie ufaj mapom satelitarnym ani zapewnieniom, że „będzie Pan zadowolony”. Dopiero obecność na miejscu pozwoliła mi zauważyć zarośnięty staw i wymyślić patent z mostem, który uratował kluczowy punkt programu.
Rola „wolnego elektronu”: Przy grupach powyżej 100 osób jeden animator musi być mobilny. To on łata dziury w rotacji, pomaga zagubionym uczestnikom i reaguje na nagłe potrzeby (jak np. pomoc grupie, która zasiedziała się przy barze).
Charakteryzacja buduje autorytet: Kiedy uczestnicy w krótkich spodenkach zobaczyli nas w pełnym rynsztunku a’la „The Walking Dead”, z miejsca kupili konwencję. Usłyszane „Wow, to jest grane na poważnie!” to najlepszy dowód na to, że detale w kostiumach budują zaangażowanie szybciej niż jakikolwiek wstępny wykład.
Infectious Energy: Jeśli chcesz, by podwykonawcy i uczestnicy się bawili, sam musisz być w roli. Wcielenie się w przywódcę post-apo podczas briefingu dla ekipy od kajaków sprawiło, że poczuli się częścią czegoś większego, a nie tylko dostawcami sprzętu.
Dystans i elastyczność: Event jest dla ludzi, nie dla tabelki w Excelu. Jeśli grupa potrzebuje 15 minut przy barze, pozwól im na to. Profesjonalizm polega na takim poprowadzeniu ich później przez program, by mimo wszystko czuli satysfakcję z gry.
Ten scenariusz jest idealny dla grup z dużym dystansem, które nie boją się ubrudzić, zmoczyć w kajaku czy transportować „rannego” kolegi na noszach przez las. To czysta, żywa integracja, która zostawia wspomnienia na lata.
Podsumowanie. 🎬
Realizacja dla kolegow z branży to modelowy przykład tego, jak w zaledwie 3 godziny zamienić dużą, 220-osobową grupę w zaangażowanych uczestników postapokaliptycznego świata. Udowodniliśmy, że w branży eventowej kreatywność wygrywa z ograniczeniami terenu, a autentyczna charakteryzacja buduje autorytet szybciej niż jakikolwiek briefing.
FAQ – Najczęściej zadawane pytania. ❓
Czy scenariusz „Ocaleni” jest bezpieczny dla każdego? Tak, mimo klimatu survivalu, zadania są dostosowane do możliwości przeciętnego pracownika biurowego. Bezpieczeństwo jest zawsze priorytetem.
Co jeśli będzie padać? Jesteśmy „Ocalonymi”! Lekki deszcz dodaje klimatu, a przy większej ulewie mamy przygotowane peleryny lub opcje modyfikacji zadań pod zadaszeniem.
Czy muszę mieć specjalistyczny sprzęt? Nie, wszystko, co potrzebne (noże, liny, mapy, prowiant), dostarcza nasza agencja.
Ile osób może maksymalnie wziąć udział w tym evencie? Scenariusz jest skalowalny. Realizowaliśmy go dla grup od 20 do nawet 300+ osób.
Czy charakteryzacja animatorów (sztuczna krew itp.) nie jest zbyt drastyczna? Dostosowujemy poziom „grozy” do profilu grupy. Zazwyczaj stawiamy na klimat przygodowy z dreszczykiem, a nie horror.
Ile czasu trwa standardowy event? Zazwyczaj od 2 do 4 godzin, w zależności od liczby stanowisk i wielkości grupy.
Czy zadania w kajakach są obowiązkowe? Nie, zawsze oferujemy alternatywne drogi zdobycia punktów dla osób, które nie chcą schodzić na wodę.
Czy Zamek Janów Podlaski to jedyna lokalizacja? Nie, „Ocalonych” możemy zorganizować w dowolnym terenie zielonym, choć obiekty Arche bardzo sprzyjają tej estetyce.
Dla jakich branż ten event sprawdza się najlepiej? Dla każdej, która chce przełamać lody i postawić na autentyczną współpracę. Świetnie reagują na niego branże kreatywne, IT i sprzedażowe.
Czy można połączyć „Ocalonych” z wieczorną imprezą? Jak najbardziej! Często survival w dzień jest idealnym wstępem do wieczornego „świętowania przetrwania” przy ognisku lub na sali bankietowej.
📩 Skontaktuj się z nami — przygotujemy scenariusz dopasowany do celów Twojej organizacji i potrzeb zespołu.
O Autorze
Bartek – Event Expert – dział realizacji









